środa, 19 marca 2014

Blajtkowe ubranko od Coco Dolls.

Muszę pochwalić naszą rodzimą instytucję pocztową. :) W poniedziałek dokonałam zakupu, a we wtorek (czyli następnego dnia!) otrzymałam przesyłkę z drugiego końca Polski. Miło!

Co tym razem było w kopercie? Ano... Blajtka Wam teraz zaprezentuje:




Śliczne, misternie wykonane z cieniowanej włóczki ubranko od Coco Dolls!!!


Ubranko było bezpiecznie zapakowane, toteż dotarło do mnie bez uszczerbku.

Blajtka nie posiadała się z radości, gdy ujrzała nowy zestaw ciuszków. Jest idealny na wczesnowiosenny spacer!


Made by Coco Dolls.

Zestaw składa się z krótkiej sukienki z rękawkami, z sympatycznym wiosennym motywem "motylkowym". Do tego - idealnie dopasowana pod względem rozmiaru czapeczka z wdzięcznym błękitnym kwiatem. Cieniowana włóczka w odcieniach koloru niebieskiego idealnie podkreśla błękitne oczy mojej Blythe, choć równie dobrze pasuje do oczu w wersji różowej i pomarańczowej.


W takim zestawie moja modelka bardzo chętnie pozuje do zdjęć!

Modnie i wygodnie!

Idealne dopasowanie kolorystyczne - nawet lakier do paznokci współgra z odcieniami sukienki!

Zachęcam do odwiedzin bloga Coco Dolls. Ja w opisywanym tu ubranku zakochałam się od pierwszego wejrzenia, przeglądając tę arcyciekawą stronę. Planowałam złożyć zamówienie na podobny zestaw jak ten, ale jakaż była moja radość, gdy dowiedziałam się że mój wymarzony jest jeszcze dostępny i mogę go kupić od ręki! TU zobaczycie, jak sukienka i czapeczka wyglądały na innej modelce.


...a tu jeszcze raz moja Blajtka - kolor lalkowego stojaka też pasuje!

Teraz zostaje zakup bucików (ewentualnie innych dodatków) i strój mojej pierwszej Blythe będzie kompletny. Ale na stronę Coco Dolls będę zaglądać często i - kto wie - może kiedyś skuszę się jeszcze na parę ubrankowych lalkowych drobiazgów... :) :) :)


poniedziałek, 17 marca 2014

Wygrane Candy u Yvonne.

...a na czym to wyleguje się Blajtka??? :) :) :)


Kropki i kreski w wersji black and white idealne dla Blythe (nawet się rymuje :))!

To zabawne, ale ostatnio dopisuje mi nie lada szczęście. :) Dopiero co udało mi się wygrać piękną torbę w Rozdawajce u Mruwki, a teraz zostałam wylosowana w Candy u Yvonne z bloga Szycioteka! Nagrodą w zabawie była uszyta przez jego Autorkę prześliczna poszewka na poduszkę. Zobaczcie, jaka sympatyczna paczuszka do mnie przybyła:


Oto moja wygrana!

Serdecznie polecam blog Szycioteka!

Sto procent RĘKOdzieła! :)

Tak wyglądał prezent po odpakowaniu.

Poszewka w całej okazałości!

Przekonałam się, że rozdawajkowe zabawy na blogach to nie tylko szansa "złapania" ciekawej i pomysłowej, a niekiedy także bardzo praktycznej nagrody, ale przede wszystkim okazja do poznania wielu interesujących przestrzeni blogowych i przekonania się o tym, że każdy człowiek jest niepowtarzalny i nosi w sobie wyjątkowe zdolności i pasje.

Przy okazji - w temacie wiosennego rozdawnictwa - przypominam i serdecznie zapraszam wszystkich blogowiczów na moje Lalove Candy, które potrwa do końca kwietnia. Szczegóły znajdziecie tutaj. Zapraszam i życzę powodzenia!


sobota, 15 marca 2014

Wiosenne porządki, czyli CANDY!

Witajcie!

Wiosna nadchodzi wielkimi krokami, więc pora nieco odświeżyć (żeby nie użyć dosadnego słowa "odgracić") mieszkanie. W moim powoli robi się ciasno, ponadto ostatnio zaczął mi się wreszcie klarować pomysł na profil lalkowego zbieractwa... Między innymi z tych dwóch powodów postanowiłam wysłać jedną z moich lal w niezapomnianą podróż, a ściślej - przekazać ją na tak zwane "wieczne oddanie" jednej/ jednemu z Was w drodze zabawy powszechnie zwanej Rozdawajką. Na "wieczne oddanie", bo jeśli laleczka z jakichś przyczyn nie spodoba się obdarowanemu, to zawsze można ją kiedyś zwrócić, a ja przyjmę ją z otwartymi ramionami. :) :) :)

No dobrze, żarty żartami, ale tak naprawdę to chciałam zorganizować Rozdawajkę przede wszystkim dlatego, by sprawić komuś z Was trochę wiosennej radości.

A oto zasady:

1. W zabawie mogą wziąć udział osoby z Polski, które prowadzą blogi.

2. Będzie mi miło, jeśli w pasku bocznym na swoim blogu umieścicie banerek z informacją o mojej Rozdawajce (zdjątko do ściągnięcia/ podlinkowania znajduje się poniżej).

3. Obserwowanie mojego bloga absolutnie nie jest obowiązkowe, aczkolwiek oczywiście zapraszam, jeśli ktoś ma ochotę. :) :) :)
 
4. Najważniejsza kwestia - należy umieścić komentarz pod tym postem z imieniem jednej z moich lal, która, Waszym zdaniem, będzie do wygrania. Bierzemy pod uwagę wszystkie lale prezentowane dotychczas na blogu, nie tylko te trzy umieszczone na banerku. Jeśli komuś z Was uda się zgadnąć imię nagrody, wtedy podwaja szansę wygranej w losowaniu!

Zgłoszenia LALOVO przyjmuje do 30 kwietnia 2014 roku, do godziny 23:59. :) Rozstrzygnięcie konkursu i ogłoszenie wyników nastąpi 1 maja br. Jeśli zbierze się co najmniej 30 uczestników zabawy, czekają Was dwie dodatkowe lalowe niespodzianki!

To chyba tyle. Trzymam za Was kciuki, a teraz... trzy... dwa... jeden... start!!! Do dzieła, lalkowicze!



środa, 12 marca 2014

Piękny dzień pod hasłem Blythe.

Dziś będzie dużo zdjęć i trochę opowiadania.  :)

Zacznę od tego, że niemal w jednym momencie otrzymałam trzy przesyłki. Na dwie mniejsze czekałam kilka dni, a na tę większą i droższą - aż cztery tygodnie! 

Pora na odtajnienie przesyłki pierwszej. Stokrotka, czyli mała blajtka, która przybyła do mnie stosunkowo niedawno, sprowadziła do swojego nowego mieszkania dwie współlokatorki. Jakież było moje zdziwienie, kiedy okazało się, że Stokrotka ma siostrę bliźniaczkę o imieniu Aksamitka! Dziewczyny są niemal identyczne, odróżnić je można w zasadzie jedynie po ubranku (ale o ubrankach opowiem później :)). Poznajcie Aksamitkę (czyli bliźniaczkę z prawej strony poniższego zdjęcia).


Stokrotka i Aksamitka.

Ale ale! Chwileczkę! Któż to woła za siostrami? Cóż to za młoda dama?!


Po oczach widać, że te trzy panny to wesoła rodzinka!

Blondyneczka na drugim planie to Dalia, kuzynka Stokrotki i Aksamitki. Wszystkie dziewczęta otrzymały imiona, które są jednocześnie nazwami kwiatów z rodziny astrowatych.


Dalia.

Stokrotka, Aksamitka i Dalia.

Rodzinna fotka powitalna.

Dziewczynki wybrały się na spacer po okolicy, ale Dalia trochę za lekko się ubrała. Przedwiosenna pogoda bywa zdradliwa. Na szczęście Stokrotka zaopatrzyła się niedawno w dwa nowe cieplutkie zestawy ciuchów. Na ostatnim spacerze po lasku dziewczę trochę zmarzło i podjęło decyzję o kupnie ślicznych nowych sukienek i czapeczek. W jeden z kompletów przyodziała się Dalia. Od razu cieplej!


Teraz nawet nie tylko geny, ale i kolory się zgadzają! ;)

Tym samym nastąpił dobry moment, by napisać dwa słowa o przesyłce numer dwa. Ale pewnie się już domyślacie. Tak, druga przesyłka to były właśnie te śliczne, ręcznie dziergane sukieneczki i czapki dla blajtek. Tak wyglądały zaraz po wyjęciu z koperty:


Misterna szydełkowa robota!

No dobrze, myślę, że część z Was może się już niecierpliwić i zastanawiać się, co było w tej dużej paczce, która leciała do mnie aż cztery tygodnie... i dlaczego leciała aż tak długo???!!!

Na drugie pytanie odpowiedź znajdziecie na kolejnym zdjęciu:


Czy już wiecie, skąd wysłano paczkę? ;)

Nie trzeba się długo zastanawiać. Od razu widać, że karton leciał do mnie aż z Chin!


Ciekawe, co jest w środku...

Otwieram kartonik i wyjmuję tajemnicze zawiniątko...


Tajemnicze zawiniątko.

Odklejam taśmę... folia bąbelkowa zaczyna lekko prześwitywać...


Czyżby to nowy lalkowy nabytek???

Jest!!! Moja własna, najpierwsza i oryginalna lalka Blythe z firmy Takara!!!!!!!!!!!!!!!!!! 
Warto było czekać - jest prześliczna!


Moja Blythe.

Ma piękne lśniące włosy, gęste rzęsy i różowiutkie usteczka. I pomalowane na niebiesko paznokcie! 


Ślicznota!

W lalkach Blythe zakochałam się jakiś czas temu. Jeszcze niedawno potrafiłam godzinami oglądać strony internetowe poświęcone tym lalkowym cackom. Mimo obłędnych niekiedy cen owych kolekcjonerskich zabawek postanowiłam, że będę miała przynajmniej jedną prawdziwą blajtkę. Jak widać, dopięłam swego. :) Nie mam pojęcia, czy będzie mnie jeszcze kiedyś stać na podobny zakup, ale jako że ta Blythe jest moją pierwszą Blythe, pozostanie po prostu Blythe, bo to imię pasuje do niej najbardziej. Na gruncie polskojęzycznym proponuję nazywać ją... Blajtka :) 

Zobaczcie teraz, jak Blajtka zmienia kolory i ekspresję oczu:


Pomarańczowe oczęta.

Wersja zielonooka.

Różane spojrzenie.

Ostatnia wersja to błękitne tęczówki.

Blajtka na razie jest golutka, ale niebawem dostanie nowe ubranko. O ciuchowych zakupach nie omieszkam Wam opowiedzieć w odpowiednim czasie. :)


Blajtka - wersja portretowa.

 Blajtka od razu zakolegowała się z rodzinką Paskudek. Zajmuje się nimi jak prawdziwa mama! :) 


Czyż nie jesteśmy podobne?

Blajtkowe love.

To był intensywny lalkowy dzień, obfitujący w tyyyle wrażeń! Wszystkie blajtki układają się powoli do snu. Razem z moimi lalami życzę Wam miłego i spokojnego wieczoru!

niedziela, 2 marca 2014

Stokrotka w poszukiwaniu wiosny.

Dopiero początek marca, a już zaświeciło takie piękne słońce! W pierwszym dniu nowego miesiąca Stokrotka postanowiła wybrać się na spacer w poszukiwaniu wiosny i... stokrotek. Na razie nie udało jej się znaleźć pierwszych wiosennych kwiatków, a krajobraz, który ujrzała podczas spaceru, obfitował raczej w barwy jesienne, niemniej promienie słoneczne były tego dnia tak przenikliwe i ciepłe, że lala postanowiła wdrapać się na gałązkę bukową i trochę się poopalać. Jej blond włosy cudnie lśniły w słonecznym świetle oraz idealnie komponowały się w otoczeniu wysuszonych płowych liści.

Zapraszam do obejrzenia relacji fotograficznej!










piątek, 28 lutego 2014

Stokrotka - błękitnooka paskudka.

Stokrotka (dla angielskich przyjaciół - Daisy) przybyła do Polski z Wielkiej Brytanii. Jak przystało na blajtkę z kolekcji Littlest Pet Shop, laleczka ma sympatyczny wyraz twarzy (duuużej twarzy!) i bardzo przenikliwe spojrzenie. Ponadto Stokrotka jest zgrabna i wysportowana. Na co dzień zajmuje się baletem i gimnastyką artystyczną. W ramach hobby bywa fotomodelką. Ostatnio na przykład brała udział w sesji zdjęciowej z modą ślubną w roli głównej (mała fotozajawka poniżej). Mała ma też piękne gęste włosy. Zainteresował się nimi nawet salon stylizacji fryzur! Efekty metamorfoz fryzjerskich blajtki przedstawię Wam z pewnością za jakiś czas.

Panie i Panowie, oto moja - pierwsza i jedyna na razie - paskudka, która stanowi namiastkę marzeń o dużej i oryginalnej lalce Blythe z firmy Takara.

Stokrotka.

Szpagat dla Daisy to pestka!

Sport to zdrowie!

Sesja zdjęciowa kolekcji ślubnej SPRING/SUMMER 2014. Czyż Stokrotka nie wygląda olśniewająco?! :)

czwartek, 27 lutego 2014

Wygrane Candy u Mruwki.

Chciałabym się Wam pochwalić moim pierwszym w życiu wygranym Candy. Co prawda nie zgarnęłam nagrody głównej, ale, szczerze mówiąc, nagroda niespodzianka przyda mi się o wiele bardziej niż zasadniczy prezent, który był do wygrania (chociaż był równie fajny!). Szczegóły z przebiegu losowania znajdziecie tu.

Oto cudna torba, którą wyczarowała przezdolnymi rękami Mruwka z bloga mruwkowisko. Teraz ta urocza szmacianka jest moja!

W paczuszce nie zabrakło także tradycyjnego słodkiego dodatku :)



Naprawdę warto odwiedzić mruwkowisko!

Mruwkowisko to kopalnia pomysłów i ciekawych postów, które - jestem przekonana - są wynikiem prawdziwej pasji Właścicielki bloga. Może się skusicie na odwiedziny....? ;)


...a teraz lalkowe post scriptum. Tak, wiem, trochę się ostatnio ociągam z blogowaniem, ale ostrzegałam, że z częstotliwością mojego pisania może być różnie :) By się trochę wytłumaczyć, zdradzę, że oczekuję z niecierpliwością pewnych lalkowych okazów, które - jeśli uda im się dotrzeć do mnie szczęśliwie - niebawem zaprezentuję z przyjemnością na blogu. Ponadto powoli zbieram się do zorganizowania małej lalkowej rozdawajki. Szczegóły już wkrótce! STAY TUNED!!!