wtorek, 25 listopada 2014

Panienka z okienka.

"A któż to taki umorusany siedzi na lumpeksowym oknie?!" - pomyślałam i podeszłam bliżej. Wzięłam lalę do ręki. Była cała zakurzona, miała skołtunione włoski, brudną sukienkę i luźno "latające" rączki. Już chciałam ją odłożyć, ale popatrzyłam jej w oczy. I stało się. Wtedy już wiedziałam, że będzie moja. A oczy, które do mnie "przemówiły", lala ma po prostu cudne - zamykają się i otwierają bez problemu, dodatkowym ich atutem są genialnie utrzymane rzęsy.


Co za oczęta!

Biegnę do kasy i pytam: "Ile za tę śmieszną brudaskę z powyrywanymi rękami?". Pani sprzedawczyni stwierdziła, że lala jest nieco przerażająca, a ja na to, że właśnie dlatego mi się tak podoba :). Krótka piłka, bez targowania się. Uiściłam opłatę w wysokości dwóch złociszy i Karina była ze mną.


Niezły z Ciebie kocmołuszek, mała! :)

Bajecznie gęste rzęsy!

A dlaczegóż to Karina? Bo imię to kryje w sobie nazwę firmy, która lalę wyprodukowała. Okazało się bowiem, że na główce lali widnieje sygnatura ARI i numer 3401, a na pleckach, oprócz sygnatury - numer 3351. Zauważyłam, że na portalach aukcyjnych spotkać można niemieckie laleczki ARI, ale najczęściej w miniaturowych rozmiarach. Z kolei tutaj możecie się dowiedzieć więcej o innych lalach ARI (zdaje się, że jest tu też wymieniony mój model, jako okaz z lat 60-tych XX wieku).




Wypadało zaserwować Karince solidne spa - od aromatycznej kąpieli, przez zabiegi fizjoterapeutyczne, wizytę u kosmetyczki i wizażystki, do porady stylistek fryzur i ubrań. I - voila! Oto panna Karina we własnej osobie!


Włoski Kariny okazały się lśniące, gęste i przyzwoitej jakości. No i jaka bielizna!

W wypranej sukience i umytych włoskach lala od razu błyszczy!

"Czy lepiej mi w rozpuszczonych...."

"...czy może w warkoczykach?"

Fotogeniczny buziaczek.

Karina jest uroczą laleczką, ale ja raczej nie mogę jej zatrzymać na dłużej. Postanowiłam nie poszerzać kolekcji o stare lale, ze względu na brak miejsca w domu. Chętnie podaruję Karinkę osobie, która zapewni jej przytulny dom. 

Szara Sowo, zdaje się, że Ty masz już w swojej kolekcji laleczki ARI. Może chciałabyś przygarnąć kolejną ślicznotkę? Mała jest wykąpana, uczesana, ma wyprane ciuszki, wprawione nowe gumki w rączkach, słowem - jest gotowa do podróży! Będę wdzięczna za informację!




26 komentarzy:

  1. Ciekawa laleczka:) Fryzurę ma zaiste bujną:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, włoski ma przystrzyżone w stylu, powiedziałabym, "piłkarskim" :) :) :) :) Z przodu krótko, z tyłu (z boku) długo! :)

      Usuń
  2. Trzeba by mieć bardzo silną wolę, aby oprzeć się tym ładnym oczętom z rzęsami, które na dodatek się ładnie zamykają i otwierają! Wykąpana, pachnąca prezentuje się cudownie i z pewnością da radość jej nowej Właścicielce :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam taką nadzieję. Mnie dała bardzo dużo radości, ale wiem, że jak ją zatrzymam, to zaraz pojawią się następne i następne, a na razie nie mam możliwości lokalowych, by otworzyć wystawę lalek :) :) :) Dzięki, pozdrawiam!

      Usuń
  3. Dałaś lali drugie życie, po Twoich zabiegach kosmetycznych wygląda całkiem dobrze i te warkocze-piękne :) Na pewno ucieszy jakąś kolekcjonerkę tego typu lalek :)
    Z drugiej strony to przykre, że lalki, które stają się już niepotrzebne lądują w różnych miejscach zupełnie dla nich nieodpowiednich :( No cóż taki widać ich los...żadnych sentymentów ani przywiązania poprzednich właścicieli.
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! Dać lali nowe życie to niesamowite uczucie! Mnie też zawsze szkoda tych bidulek zapodzianych gdzieś w lumpeksowych pudłach... dlatego czasem ulegam i przygarniam sierotki :) Pozdrawiam cieplutko!

      Usuń
  4. Śliczna! Nie dziwię się że musiałaś ją zabrać! Drugi raz widzę Ari tej wielkości! Jedną mam ale zrobioną na starą lalkę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za miłe słowa! Ta laleczka ma około 30 cm. Taką wielkość lubię najbardziej! :)

      Usuń
  5. Karinka jest cudna, mam jedną Ari, ale w wydaniu mini. Takiej nie posiadam i chętnie przygarnę. Proszę o szczegóły na
    szara.sowa@wp.pl

    OdpowiedzUsuń
  6. Śliczna lalunia, u Sowy na pewno będzie jej dobrze :) Buźkę ma jak z porcelany..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Tak, Sowa zapewni jej na pewno idealny dom. ...a buziaczek jest, wbrew pozorom, gumowy, ale guma jest pomalowana na cielisty kolor!

      Usuń
  7. Troszkę upiorna jest jej bladość, może to właśnie pani z SH wydawało się przerażające. Ale w oczach można się utopić :-)

    OdpowiedzUsuń
  8. ... ależ trafił Ci się rodzynek :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzadko się trafia taka gratka, ale gdy już się trafi, sprawia ogromną radochę!
      Pozdrowionka!

      Usuń
  9. ha, Violetta Villas jak malowana lala :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ma wielkie szczęście ze to właśnie Ty ją "uratowałaś".. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za miłe słowa! Nie mogłam jej ze sobą nie zabrać. Laleczka jest teraz bardzo szczęśliwa i cieszy się na podróż do nowego domku! :)

      Usuń
  11. Sliczna i na pewno wdzieczna za przygarniecie :) Serdecznosci :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Karinka już pojechała do Szarej Sowy. Za parę dni będzie w nowym przytulnym domku! Pozdrowionka! :)

      Usuń
  12. Oczy ma magiczne ^ ^ Nie dziwie się, że ją przygarnęłaś : )
    Sukienka taka romantyczna, wiosenna, kwiatowa - CUDNA

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! Lala rzeczywiście ma magiczne oczka! Sukienka od razu mi się spodobała. Fajne zestawienie kolorów. Pozdrawiam!

      Usuń
  13. Bardzo ładne znalezisko. Umyta od razu wygląda lepiej. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Porządna kąpiel to bardzo istotny element lalkowej metamorfozy. :)

      Usuń